marzec'68

Satyra

Aktualnie znajdujesz się na: /

Dowcip polityczny, satyra, są „bronią słabych”. Szczególnego znaczenia nabierają w warunkach systemów totalitarnych, a zwłaszcza kryzysów i przesileń politycznych. Pozwalają na ośmieszenie przeciwnika (dzięki czemu wydaje się on mniej groźny), rozładowanie napięcia, integrują. Nie inaczej było i w Marcu ’68. Twórczość satyryczna i dowcipy towarzyszyły studentom podczas protestów, a także po ich klęsce.
Za ich pomocą ośmieszano przede wszystkim przedstawicieli „sił porządkowych” – „Co jest owocem związku milicjanta z prostytutką? ORMO-wiec”. Twierdzono, iż po Marcu znacznie podniósł się poziom wykształcenia milicjantów, w końcu spędzili dwa tygodnie na uczelniach... W innym dowcipie chłop zapytany, czy zamierza wysłać syna na studia odpowiada: „A po co? Sam go będę bił!”.
Kpiono z „Wielkiego Brata”: „Breżniew wzywa Gomułkę. – Słyszałem, że wystawiono u was antysowiecką sztukę – „Dziady”. Kto ją napisał? – Mickiewicz, ale on już nie żyje! – I za to Cię lubię, „Wiesław”!”.
W Marcu bujnie rozkwitała także wierszowana twórczość satyryczna. Obok innych, mniej lub bardziej udanych wierszyków i piosenek, dużą popularnością cieszyła się przeróbka „Wstępu do bajek” Ignacego Krasickiego:

Nowy wstęp do bajek polskich

Był premier, który życie wstrzemięźliwe pędził,
Sekretarz, który nigdy zbyt długo nie ględził,
Komitet, który centralnie szanował kulturę,
Członkowie Komitetu, co mieli maturę,
Partia, w której nie było karierowiczów,
Rząd, co nie okłamywał klasy robotniczej,
Milicja, co nie biła pałkami po głowach,
Studentów, co nie chcieli wierzyć w wolność słowa.
Pytasz, co w tym dziwnego: wszystko to być może
prawda, jednakże ja to między bajki włożę.